Domowy placek drożdżowy

Kiedy tylko cofam się do czasów dzieciństwa i myślę o rodzinnych spotkaniach w niedzielę, święta lub przy okazji celebracji imienin, czy też urodzin jakiegoś członka rodziny, zawsze wraca wspomnienie zapachu placka drożdżowego, który wypełniał dom. Można by nawet powiedzieć, że pieczenie placka stało się pewnego rodzaju testem na gospodynię domową. Wszystkie kobiety i kobietki naszej rodziny prześcigały się w receptach i różnorodności składników. Oczywiście każda z nas pilnie strzegła swojego sekretu na jak najwyższych, jak najbardziej puszysty placek. Oczywiście mnogość dodatków była przeolbrzymia – dominowały oczywiście świeże owoce z ogródka, gdzie były własnoręcznie zbierane, lub też najlepszej jakości z pobliskiego targu. Wg moich doświadczeń sekretem puszystego ciasta było odpowiednie przygotowanie drożdży a później intensywne i dynamiczne wyrabianie ciasta. W tym najlepszy jest mój mąż Henryk. Nie ma może zbytnio talentów kulinarnych i jeśli chodzi o kuchnie woli się skupiać na konsumpcji, niż na akcie twórczym, ale nikt nie urabia ciasta jak mój Henryk. Drugą ważna sprawą jest dobór owoców – nie mogą być zbyt mokre, gdyż istnieje ryzyko zakalca, nie mogą być też zbyt suche, gdyż placek wyjdzie jak tarta. Najlepiej sprawdziły mi się śliwki, lekko osuszone truskawki oraz mój ulubiony rabarbar. Co istotne placek drożdżowy w odróżnieniu od tego pieczonego na proszku można natychmiast konsumować! A chyba nie ma większej przyjemności od cieplutkiego pachnącego kawałka placka ze świeżymi owocami w niedzielne popołudnie do pysznej kawki. Tak więc moje Panie – do roboty!

Kolejny przepis to.... Poznańskie faworki
Hmm uwielbiam faworki. Po raz pierwszy poznałam ich smak, kiedy pojechałam jeszcze będąc dzieckiem do mojej przyszywanej cioci mieszkającej pod Poznaniem, Rodzice znali się z czasów szkoły podstawowej i co kilka lat wzajemnie odwiedzali się by powspominać stare dzieje. Oczywiście każdemu takiemu spotkaniu towarzyszyły domowe wypieki.Oh ileż ja tam poznałam nowych smaków – faworki, bliny, racuchy, ale po kolei.

Jola radzi:

Zapewne każda domowa gospodyni w swojej kulinarnej karierze dorobiła się zakalca. Niedziela, teściowie w gościnie a tu ciasto zakalec. Jest jeden prosty sposób - jak tylko minie czas wypieku. NIE otwieraj drzwiczek piekarnika przez następne 12 minut. Ciasto powinno być ładnie wypieczone.

Jeśli chcesz by twój placek wyglądał wspaniale posmaruj ciasto po jego powierzchni ubitym białkiem jaja kurzego a następnie posyp delikatnie mąką. Powyższy sposób chroni też ciasto przed zakalacem i podtrzymuje jego swieżość przez kilka następnych dni